niedziela, 11 stycznia 2015

Od Brigitty "Przebudzenie"

Treningi odbywałam jak codzień z moimi najlepszymi kumplami. Ja byłam szczególnie dobra w unieruchamianiu przeciwnika, gdy szło się na pojedynek ze mną, mimo mojego niskiego wzrostu potrafiłam szybko rozłożyć swojego przeciwnika na łopatki. Mieszkałam w miejscu gdzie często dochodziło do porwań i wiedziałam, że może trafić też i na mnie. Dlatego nasze treningi były dla mnie o wiele ważniejsze, niż szkoła. Jedyne co z tamtąd wyniosłam to ważne rady dotyczące opatrywania ran, pierwszej pomocy, czy skromnych, lecz możliwie przydatnych operacji. 
W dniu porwania ćwiczyłam z grupą, mniejszą niż zazwyczaj - wiele z naszej grupy postawiło jednak na szkołę. I tego dnia może to było i dobrze. Ja nie miałam tyle szczęścia. A wystarczyło wyjechać na te cholerne studia! 
Obudziłam się na środku polany, jednak na jej krańcach znajdowały się wielkie ściany, nie możliwe by się po nich wspiąć i wydostać. Jakiś donośny głos oznajmił iż cała grupa znajduje się w labiryncie. Następnie zaczął dyktować zasady. Niezbyt wsłuchiwałam się jednak w te słowa, gdyż dobrze znałam reguły tej "gry". Mimo, iż 'przygotowywałam' się do tego całe życie, nie mogłam w to uwierzyć. Ku*wa, NIE! Tylko nie ja! Wtedy zdałam sobie sprawę, jak bardzo chodziło przez całe życie jedynie o dobrą zabawę i towarzystwo, oczywiście zagwarantowaliśmy sobie dobry trening przed czymś takim, ale...Nie, to nie jest pora na takie myśli! 
Oczywiście szybko sprawdziłam jaki kolor dano mi na nadgarstek. W pierwszej sekundzie przeraziłam się i zaczęłam szukać w innych miejscach na ciele przepaski, ale chwilę później szybko obmacując swoje ręce, zdałam sobie sprawę, że mam na ręce przepaskę. PRZEZROCZYSTĄ. Oczywiście, od razu dostrzegłam w tym plusy - nie będę zbytnio rozpoznawalna. Znowu zaczęłam przez moment słuchać głosu, znałam reguły na pamięć, to były słowa końcowe. Szybko spojrzalam po innych, niektórych mocno zdezorientowanych, lecz niestety, każdy miał kolorową przepaskę na nadgarstku. Jestem więc sama, ale możliwe że w późniejszej części gry jeszcze kogoś do nas wpuszczą. Muszę poszukać sojuszników...