10...9...
- Ej Srebrny! - Zawołałam. Tak, to jest osoba którą chciałabym na
sojusznika. Wyglądał na zdezorientowanego może mam szansę! Najwyższy z
całej grupy, kurczę... Możliwe, że będzie chciał przetrwać w strategii
"samotnika''. Przecież on nie potrzebuje nikogo do obrony. Odwrócił się.
-Ty mnie wołasz rogacz? - powiedział szybko. Ponieważ krzyczeliśmy
reszta grupy odwróciła się w naszą stronę. Wszyscy zaczęliśmy się badać
wzrokiem. Krótka chwila zdawała się trwać w nieskończoność, chciałam to
urwać i nieco niepewnie krzyknęłam:
-Oboje! - pozostali wciąż uważnie mi sie przyglądali. -Oboje jesteśmy
sami w swoich przydziałach! - krzyknęłam i uniosłam ręce w górę, aby
pokazać nadgarstki. Chwila, co ja robię?! Teraz wszyscy poznają, że
jestem przezroczystą! Kamuflaż diabli wzięli. Jednak nie wszyscy zdawali
się mnie słuchać. Parę osób i dziewczyna w brązowych włosach
wsłuchiwali się w okropne odliczanie, które miało u nas wywołać panikę.
3..2..
Srebrny chłopak zajął się sobą, wszyscy pobiegliśmy w swoim kierunku.
Dokładnie patrzyłam dokąd pobiegł chłopak ze srebrnego przydziału.
Śledziłam go przez trochę, cóż wydaje mi się że na tą chwilę oboje byśmy
się sobie przydali, chociaż kto wie, jakie umiejętności on posiada,
może byłabym ciężarem?. No cóż, muszę zaryzykować. Zauważyłam mały
domek, nikt prócz nas tędy nie szedł, najprawdopodobniej był pusty.
Poszłam tam nieco prędzej by zdążyć przed nim. Schowałam się i wzięłam
jakąś broń, a było tam kilka rodzajów broni, jak również bronie palne i
łuk, jednak postarali się by nie było zbyt łatwo, nabojów i strzał nie
starczy na całą wycieczkę do końca labiryntu. Ja wzięłam to, czym
najlepiej było by mi walczyć, jeżeli nie gołymi rękami. Wzięłam kilka
mniejszych noży, umocowanych przy pasku, którego przepasałam wokół lewej
nogi. Wzięłam trzy większe noże i tyle. Szybko zerknęłam przez okno, by
sprawdzić czy ktoś, a przede wszystkim srebrny chłopak się zbliża. Tak,
on również już zauważył ten dom i zbliżał się do niego rozglądając
dookoła. Tuż przy chacie zatrzymał się. Musiał zauważyć, że byłam już tu
przed nim. Przestraszyłam się i schowałam gdzieś w zagraconym kącie.
Niezbyt dobre miejsce, jakbym miała uciekać, chociaż nie, chwila-widzę
małe okienko, dam radę się wydostać. Chłopak uważnie wszedł do środka,
rozejrzał się i nadal wydawał się coś podejrzewać, lecz zdecydował
podejść i zabrać jakąś broń i naboje. Jak dać mu do zrozumienia, że tu
jestem i chcę sojuszu, aby mnie nie zabił? Na wszelki wypadek
wyciągnęłam jeden nóż i zaczęłam się bezgłośnie czołgać pomiędzy
bezużytecznymi rupieciami. Tuż przy samym wyjściu z rupieciska o coś
cicho szurnęłam, chłopak właśnie kończył ładować broń, szybko spojrzał w
moją stronę i odruchowo strzelił, jednak ja zdążyłam podnieś się z
kolan i wybiec z chaty. Trzymałam nóż w ręku i tuż przed wbiegnięciem w
gęstszą część lasu odwróciłam się na chwilę, zdziwiło mnie że nie
usłyszałam ani jednego strzału po tym pierwszym, chłopak wybiegł za mną i
stał przed starą chatą, celują w moją stronę. Podniosłam dłonie do
góry, nadal trzymając nóż(w tamtej chwili, prawdopodobnie przez
adrenalinę, kompletnie o tym zapomniałam). Postanowiłam krzyknąć szybko i
w razie wrogiej reakcji skryć się w gęstym borze. -Chcę sojuszu!-
wypowiedziałam szybko, chłopak nadal nie drgnął, wciąż do mnie celował.
-CHCĘ SOJUSZU!! - krzyknęłam jeszcze głośniej i desperacko. Usłyszałam
strzał, otworzyłam szeroko oczy, w moich myślach to oczywiste pytanie
"Czy to już koniec?" Jednak nie czułam żadnego bólu. Chłopak
zabezpieczył broń i zarzucił na plecy. Spojrzałam w dół i sprawdzałam,
czy przypadkiem nie wpakował mi kulki. Jednak byłam cała, odetchnęłam z
ulgą. Spojrzałam w tej samej sekundzie na niego, a on kiwnął głową, abym
spojrzała za siebie. Spojrzałam mu prosto w oczy i podejrzliwie
spojrzałam za siebie. Z krzaków wystawał wielki łeb niedźwiedzia, nieco
zbyt wielki by stwierdzić że nie było to zmutowane zwierze. Kula
przeszła celnie przez lewe oko bestii, zabijając ją. Nadal dysząc z
przerażenia wypowiedziałam -Dzięki. - lecz chłopak nadal się nie
odezwał i zajął się ładowaniem innych broni które wziął z chaty.
Postanowiłam się przedstawić.
-Jestem Birgita. - powiedziałam szybko. -Birgitta Petitrose - dodałam
już wolniej. Zaczęłam ponownie pytać o sojusz, jednak w tej chwili
chłopak mi przerwał...
<dokończ Leo? :P>