poniedziałek, 12 stycznia 2015

Od Birgitt'y CD Leo

10...9...
- Ej Srebrny! - Zawołałam. Tak, to jest osoba którą chciałabym na sojusznika. Wyglądał na zdezorientowanego może mam szansę! Najwyższy z całej grupy, kurczę... Możliwe, że będzie chciał przetrwać w strategii "samotnika''. Przecież on nie potrzebuje nikogo do obrony. Odwrócił się.
-Ty mnie wołasz rogacz? - powiedział szybko. Ponieważ krzyczeliśmy reszta grupy odwróciła się w naszą stronę. Wszyscy zaczęliśmy się badać wzrokiem. Krótka chwila zdawała się trwać w nieskończoność, chciałam to urwać i nieco niepewnie krzyknęłam:
-Oboje! - pozostali wciąż uważnie mi sie przyglądali. -Oboje jesteśmy sami w swoich przydziałach! - krzyknęłam i uniosłam ręce w górę, aby pokazać nadgarstki. Chwila, co ja robię?! Teraz wszyscy poznają, że jestem przezroczystą! Kamuflaż diabli wzięli. Jednak nie wszyscy zdawali się mnie słuchać. Parę osób i dziewczyna w brązowych włosach wsłuchiwali się w okropne odliczanie, które miało u nas wywołać panikę.
3..2..
Srebrny chłopak zajął się sobą, wszyscy pobiegliśmy w swoim kierunku. Dokładnie patrzyłam dokąd pobiegł chłopak ze srebrnego przydziału. Śledziłam go przez trochę, cóż wydaje mi się że na tą chwilę oboje byśmy się sobie przydali, chociaż kto wie, jakie umiejętności on posiada, może byłabym ciężarem?. No cóż, muszę zaryzykować. Zauważyłam mały domek, nikt prócz nas tędy nie szedł, najprawdopodobniej był pusty. Poszłam tam nieco prędzej by zdążyć przed nim. Schowałam się i wzięłam jakąś broń, a było tam kilka rodzajów broni, jak również bronie palne i łuk, jednak postarali się by nie było zbyt łatwo, nabojów i strzał nie starczy na całą wycieczkę do końca labiryntu. Ja wzięłam to, czym najlepiej było by mi walczyć, jeżeli nie gołymi rękami. Wzięłam kilka mniejszych noży, umocowanych przy pasku, którego przepasałam wokół lewej nogi. Wzięłam trzy większe noże i tyle. Szybko zerknęłam przez okno, by sprawdzić czy ktoś, a przede wszystkim srebrny chłopak się zbliża. Tak, on również już zauważył ten dom i zbliżał się do niego rozglądając dookoła. Tuż przy chacie zatrzymał się. Musiał zauważyć, że byłam już tu przed nim. Przestraszyłam się i schowałam gdzieś w zagraconym kącie. Niezbyt dobre miejsce, jakbym miała uciekać, chociaż nie, chwila-widzę małe okienko, dam radę się wydostać. Chłopak uważnie wszedł do środka, rozejrzał się i nadal wydawał się coś podejrzewać, lecz zdecydował podejść i zabrać jakąś broń i naboje. Jak dać mu do zrozumienia, że tu jestem i chcę sojuszu, aby mnie nie zabił? Na wszelki wypadek wyciągnęłam jeden nóż i zaczęłam się bezgłośnie czołgać pomiędzy bezużytecznymi rupieciami. Tuż przy samym wyjściu z rupieciska o coś cicho szurnęłam, chłopak właśnie kończył ładować broń, szybko spojrzał w moją stronę i odruchowo strzelił, jednak ja zdążyłam podnieś się z kolan i wybiec z chaty. Trzymałam nóż w ręku i tuż przed wbiegnięciem w gęstszą część lasu odwróciłam się na chwilę, zdziwiło mnie że nie usłyszałam ani jednego strzału po tym pierwszym, chłopak wybiegł za mną i stał przed starą chatą, celują w moją stronę. Podniosłam dłonie do góry, nadal trzymając nóż(w tamtej chwili, prawdopodobnie przez adrenalinę, kompletnie o tym zapomniałam). Postanowiłam krzyknąć szybko i w razie wrogiej reakcji skryć się w gęstym borze. -Chcę sojuszu!- wypowiedziałam szybko, chłopak nadal nie drgnął, wciąż do mnie celował. -CHCĘ SOJUSZU!! - krzyknęłam jeszcze głośniej i desperacko. Usłyszałam strzał, otworzyłam szeroko oczy, w moich myślach to oczywiste pytanie "Czy to już koniec?" Jednak nie czułam żadnego bólu. Chłopak zabezpieczył broń i zarzucił na plecy. Spojrzałam w dół i sprawdzałam, czy przypadkiem nie wpakował mi kulki. Jednak byłam cała, odetchnęłam z ulgą. Spojrzałam w tej samej sekundzie na niego, a on kiwnął głową, abym spojrzała za siebie. Spojrzałam mu prosto w oczy i podejrzliwie spojrzałam za siebie. Z krzaków wystawał wielki łeb niedźwiedzia, nieco zbyt wielki by stwierdzić że nie było to zmutowane zwierze. Kula przeszła celnie przez lewe oko bestii, zabijając ją. Nadal dysząc z przerażenia wypowiedziałam -Dzięki. - lecz chłopak nadal się nie odezwał i zajął się ładowaniem innych broni które wziął z chaty. Postanowiłam się przedstawić.
-Jestem Birgita. - powiedziałam szybko. -Birgitta Petitrose - dodałam już wolniej. Zaczęłam ponownie pytać o sojusz, jednak w tej chwili chłopak mi przerwał...

<dokończ Leo? :P>