Po krótkiej rozmowie Leo wydawał mi się być całkiem godny zaufania. Mając nadzieję, że to nie gra aktorska, gdy poprosił, równierz postanowiłam opowiedzieć mu coś o sobie.
- Mieszkałam na jednym z osiedli, na którym przetrwało paru mieszkańców, a domy były w na tyle dobrym stanie, że nowi mieszkańcy zaczeli się tam sprowadzać, okolica była położona niedaleko lasu, co dawało ludziom myśl, że skoro las żyje, tereny nie są zbytnio skażone. Jako że miasteczko odżyło, często porywano dzieciaki. - zaczęłam swoją historię - Dlatego kiedyś, pewne starsze małżeństwo, które ponoć kiedyś przeżyło jedno z takich porwań, postanowiło uczyć dzieciaki sztuk walki. Uwielbiałam te zajęcia. Z początku byłam najsilniejszym dzieciakiem w grupie. Znalazłam wielu przyjaciół, z moją paczką przysięgliśmy sobie, że będziemy tu razem ćwiczyć dopóki każdy z nas nie skończy 23 roku życia. Jednak po pewnym czasie otworzono też szkołę, płatną, jednak większość rodziców stać było by posłać tam swoje dzieci. Im byliśmy starsi tym więcej osób wyłamywało się z obietnicy, zajęli się szkołą. Tylko ja, moja przyjaciółka i przyjaciel nadal ćwiczyliśmy dzień w dzień, no i pewnego uroczego południa, straciłam przytomność i znalazłam się tu. - opowiedziałam w skrócie swoją historię. -Gdybym tylko tego dnia siedziała w szkolnej ławce...-powiedziałam pod nosem. W tym momencie Leo zabrał głos:
-Prawdopodobnie i tak by Cię porwano. Wydaje mi się, że upatrują sobie ofiary, porywają w pewnym momencie życia, gdy uznają, że właśnie wtedy gra z tobą będzie najciekawsza. Pewnie dlatego mnie porwano niedawno po śmierci ojca..- powiedział jednak szybko zmienił temat i zaczeliśmy myśleć Jak przeżyć pierwszą noc. W końcu postanowiliśmy wrócić jeszcze raz do chaty, by zabrać plecak, parę starych metalowych mis, podrdzewiałe sztućce, liny, oraz inne wydające się nam potrzebne narzędzia oraz plecaki. Za pomysłem Leo pierwszą noc spędziliśmy w lesie w koronach drzew. Nie mogliśmy z początku zasnąć więc zaczęłam rozmowę:
-Co zrobimy, jeżeli dołączą nam, do Twojej, lub mojej grupy nowe osoby? Albo, jeżeli nikt nie dołączy? - zaczęły się moje wieczorne rozmyślania. Spojrzałam na Leo aby dowiedzieć się co o tym sądzi...
<dokończ Leo>